Time has come
Drogi pamiętniku,
Nadszedł czas na napisanie notki. Zdumiewające jest to jak człowiek szybko dorasta. Przez okres odkad napisalem ostatnia notke troche sie zmienilo. Na wakacjach bylem w Walii gdzie poznalem jak sie zyje na wlasna reke, zdobylem nieco wiecej szacunku do przyslowiowego "grosza" a wlasciwie pensa, latwo sie wydaje pieniadze rodzicow bez wyrzutow sumienia, ale jak przychodzi wydac wlasnorecznie zzarobione pieniadze to juz nie jest ciekawie. Trudno jest życ bez rodziny (dobrze ze kuba byl) i znajomych (dobrze ze bylo ich troche przy mnie). Wyjazd do Walii rowniez utwierdzil mnie w tym, ze bede dazyl do tego zeby wyjechac kiedys z Polski, (w malym stopniu jestem patriota). Po powrocie z Walii mialem nadzieje, ze sobie kupie samochod. Okazuje sie, ze to byl kolejny niespelniony sen. Widac nie jest mi pisane zeby marzenia sie spelnialy. Zastanawiam sie czy sie wkoncu zalamie czy przywykne do tego i bede sobie takim szarym czlowieczkiem, ktoremu sie nie spelniaja zadne marzenia...
Making life better,
Druga rzeca ktora sie zmienila to to ze nie podoba mi sie juz poprzednia notka, jest taka szczenieca. Postanowilem ukierunkowac swoje zycie in right way. Stalo sie to przez wyrzuty sumienia, rozmowy z bracmi i ostatnio przez troske rodzicow. Ograniczenie uzywek do minimum, rzucenie palenia, jescze wiecej nauki, radosci, poprawic stosunki ze znajomymi. Mam nadzieje, że kolejna notka ktora napisze bedzie brzmiala: ...nie pale juz xxx dni i nie zanosi sie na to.... a kolejna bedzie opisem mojego jakiegos sukcesu. Musze sie tez uborykac z odzyskaniem wiary w siebie, nie wiem keidy ja utracilem, a mzoe wogol nie mialem, w prawdzie nie ponioslem zadnej porazki w zyciu jeszcze, wrecz przeciwnie. Ucze sie i ucze a dalej boje sie, ze sie nie dostane na wymarzona uczelnie. Moze to za mało??? Anyway, I'll do my best. Ide sie uczyc polskiego, glupota. Ani to przyjemne ani pozyteczne. Spadam wiec juz, bop mnie tatus wygania bo mam jutro tj. sroda 4.X.2006 na 7:10.
Nadszedł czas na napisanie notki. Zdumiewające jest to jak człowiek szybko dorasta. Przez okres odkad napisalem ostatnia notke troche sie zmienilo. Na wakacjach bylem w Walii gdzie poznalem jak sie zyje na wlasna reke, zdobylem nieco wiecej szacunku do przyslowiowego "grosza" a wlasciwie pensa, latwo sie wydaje pieniadze rodzicow bez wyrzutow sumienia, ale jak przychodzi wydac wlasnorecznie zzarobione pieniadze to juz nie jest ciekawie. Trudno jest życ bez rodziny (dobrze ze kuba byl) i znajomych (dobrze ze bylo ich troche przy mnie). Wyjazd do Walii rowniez utwierdzil mnie w tym, ze bede dazyl do tego zeby wyjechac kiedys z Polski, (w malym stopniu jestem patriota). Po powrocie z Walii mialem nadzieje, ze sobie kupie samochod. Okazuje sie, ze to byl kolejny niespelniony sen. Widac nie jest mi pisane zeby marzenia sie spelnialy. Zastanawiam sie czy sie wkoncu zalamie czy przywykne do tego i bede sobie takim szarym czlowieczkiem, ktoremu sie nie spelniaja zadne marzenia...
Making life better,
Druga rzeca ktora sie zmienila to to ze nie podoba mi sie juz poprzednia notka, jest taka szczenieca. Postanowilem ukierunkowac swoje zycie in right way. Stalo sie to przez wyrzuty sumienia, rozmowy z bracmi i ostatnio przez troske rodzicow. Ograniczenie uzywek do minimum, rzucenie palenia, jescze wiecej nauki, radosci, poprawic stosunki ze znajomymi. Mam nadzieje, że kolejna notka ktora napisze bedzie brzmiala: ...nie pale juz xxx dni i nie zanosi sie na to.... a kolejna bedzie opisem mojego jakiegos sukcesu. Musze sie tez uborykac z odzyskaniem wiary w siebie, nie wiem keidy ja utracilem, a mzoe wogol nie mialem, w prawdzie nie ponioslem zadnej porazki w zyciu jeszcze, wrecz przeciwnie. Ucze sie i ucze a dalej boje sie, ze sie nie dostane na wymarzona uczelnie. Moze to za mało??? Anyway, I'll do my best. Ide sie uczyc polskiego, glupota. Ani to przyjemne ani pozyteczne. Spadam wiec juz, bop mnie tatus wygania bo mam jutro tj. sroda 4.X.2006 na 7:10.
